Dzieci na smyczy

dziecko na smyczy….to tutaj częsty widok.

I o ile jestem jeszcze w stanie zrozumieć rodziców pierwszego napotkanego tutaj dziecka, prowadzących w ten sposób swoją pociechę przez centrum miasta (bo samochód, bo ulica, bo niebezpiecznie etc.)- o tyle matka kolejnego z napotkanych dzieci na smyczy była już dla mnie ekstremalna. W jaki sposób bowiem można wytłumaczyć potrzebę prowadzenia dziecka na smyczy na bezpiecznym placu zabaw? Ba, dziecko to przeżyło dość bolesny upadek i ranę piszczeli gdy próbowało się wspiąć na środek placu przez dość wysoki krawężnik- zakładam że wypadku tego by nie było gdyby matka „zniżyła” się do prowadzenia malca za rękę- w takim wypadku unosi się dziecko szybko do góry za rękę- smycz niestety na taki manewr nie pozwala. Dziecko po wypłakaniu się nie zostało zdjęte ze smyczy i w tej uprzęży np. zjeżdżało ze ślizgawki.

Jednak i powyższy przykład- aczkolwiek kuriozalny dla mnie- nie wzbudził we mnie takich emocji jak dzisiaj napotkane dzieci na smyczy. A zatem kolejna Szalona Środa w Ogrodach Muzealnych- dziś temat Lato. Ponownie cudowne widoki, fantastyczna pogoda i super zajęcia dla maluchów poniżej 5- roku życia. W tej sielance przewija się mała- około 2-letnia dziewczynka, która najpierw bardzo emocjonalnie zareagowała na piosenkę o pająku- ale nikt jej nie pocieszał :(, później zobaczyłam ją płaczącą przy dużym wózku na 3-kę dzieci. Niedługo zaś zrozumiałam całą resztę: obok stał kolejny wózek na trójkę dzieci- przez moment myślałam że może to jakieś York-ijskie sześcioraczki na wyprawie- ale przy wsadzaniu różnie wyglądających dzieci w różnym wieku do wózków zrozumiałam ze to zapewne wyprawa opiekunek z domu dziecka. Na sam koniec zobaczyłam zaś element, który zmroził mi krew w żyłach- wspomniana dziewczynka została wsadzona do uprzęży i przywiązana smyczą do wózka- podobnie do drugiego wózka został przywiązany mały chłopiec. Dziewczynka żałośnie płakała lecz bezlitośnie była ciągnięta przez wózek pchany przez opiekunkę. Serce krajało mi się na ten widok, byłam niemal gotowa zabrać tę dziewczynkę z nami. Ot tak.

I mimo że wiem ze na pewno niełatwo jest odbywać wyprawę z kilkoma maluchami- to jednak uwiązywanie tych małych nieszczęśliwych dzieci na smyczy do wózka wydaje mi się prawdziwie bezduszne :(

The following two tabs change content below.

doris

Matka-Polka w 3 letniej zagranicznej delegacji w starożytnym mieście York :)

Ostatnie wpisy doris (zobacz wszystkie)

,,
15 comments on “Dzieci na smyczy
  1. Nie chce Cie martwic, ale to prawie na bank nie byl dom dziecka (nie wiem, czy tu w ogole jeszcze takowe istnieja – raczej rodziny zastepcze). Moglo to byc… przedszkole/zlobek, albo (co bardziej prawdopodobne) opiekunka do dzieci z podopiecznymi – niestety, nie wszystkie nadaja sie do opieki nad dziecmi.

  2. o matko… w glowie mi sie to nie miesci. Ja jakos sobie radze z czworka, a czasem i wieksza iloscia, jak zabieram jakies cudze, bez koniecznosci przywiazywania nikogo – znaczy, da sie. a to, co opisalas, az mi cos scisnelo w srodku – pewnie tez bylabym bliska zabrania ze soba takiego dziecka…

  3. o rany, straszne.
    Ja ostatnio tez prawie padlam jak szlam po parku z mlodsza w wozku, a starsza obok biegala i spotkalysmy jej rownolatka na smyczy, pod opieka mamy, taty i 17stoletniej siostry… Trojka doroslych ludzi nie moze sie zajac jednym dzieckiem.

    • prawda? a jedna Małgosia zajmuje się czwórką bez problemów :). W Polsce w przedszkolu Hani na większe wyprawy maluchy chodziły zgodnie przy takim kolorowym wężu- jak dla mnie to znacznie przyjemniejsze rozwiązanie

      • no, dokladnie, taki waz to jest rozwiazanie stosowane dosc powszechnie w polskich przedszkolach, dzieci trzymaja za uchwyty/pletwy/lapki i grzecznie maszeruja. i do tego jeszcze sa zachwycone :)

  4. Do czego to doszło ! wierzyć mi się nie chce, że w XXI wieku wracamy do metod wychowawczych uwłaczających całemu społeczeństwu. Brak słów.Dziękuję za linka i pozdrawiam. Jeden Uśmiech, jedna łza

  5. Jak opisujesz to z tej strony to wydaje się bezduszne, ale ja zawsze widziałam tutaj wiecej zalet niż wad. Oczywiście nie można pozwolić żeby dziecko czuło się wyobcowane jak jakiś piesek, ani przesadzać na placu zabaw. Uważam, że taka smycz wyrabia w dziecku umiejętność własnego myślenia i samodzielnego chodzenia. Często jak prowadziłam na spacer dzieci znajomych to one po prostu wisiały na mojej ręce i szły- a raczej lazły przed siebie a jak była dziura/ koniec chodnika/ inny pieszy to musiałam je ciągnąć. Bo po co mają myśleć same jak iść skoro dorosły zrobi to za nich a one mogą patrzeć w chmury. Taki spacer to męka, iśc i ciagnąć dziecko oraz uważać jak idzie, łapać kiedy wejdzie w coś. Często matka z wózkiem i dzieckiem starszym obok nie może sobie pozwolić na myślenie za straszą pociechę jak ma wózek w rękach. Dziecko jest na smyczy, nie ucieknie nam, nie wejdzie pod samochód, nie odbiegnie ale tez musi samo myśleć jak iść (bo jak się wywróci to nie zawiśnie na ręce rodzica)

    • To ciekawe podejście, że smycz wymaga w dziecku umiejętność samodzielnego myślenia- ja jak pewnie zauważyłaś myślę o niej wręcz odwrotnie ;). Ale to oczywiście kwestia spojrzenia a sama smycz – nawet ta postrzegana negatywnie- na pewno nie jest złem największym, które dziecku może się przydarzyć, ba, nie jest złem w ogóle. Po prostu przez mnie jest postrzegana negatywnie- co nie zmienia faktu, że np. moja przyjaciółka jest jej zwolenniczką i nie ma to negatywnego wpływu na naszą przyjaźń- ba, nawet zaproponowałam że jej jakąś fajniejszą w Anglii znajdę (takie z plecaczkiem nie tak oczywiste w swej funkcji bardziej mnie przekonują ;)))

    • … zgadzam sie w zupelnosci, takiej smyczy uzywalam juz 25 lat temu a co slyszalam (w Polsce)na ten temat to w glowie sie nie miesci, wiec moje panie badzcie bardziej praktyczne, sa dzieci, ktore nie chca sie prowadzic za reke i koniec a bezpieczenstwo dziecka jest na pierwszym planie ponad osobiste widzimisie.

  6. Biedna mala. Nie rozumiem idei smyczy. A co do przewozenia wiejszosci dzieci, tu zlobki uzywaja takich wozkow/ boller. I smyczy nie trzeba i dzieci pod kontrola

    • no właśnie..a żebyś widziała dziewczynkę z mojego dzisiejszego postu…wystrojona jak mała księżniczka..i pewnie dlatego mama nie spuszcza jej ze smyczy nawet gdy wokół tylko trawa i kwiaty…:(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>