Ostatnie pożegnanie

W tym tygodniu żegnaliśmy dziadka M. Niestety z racji na chorobę opiekunki Eli nie mogliśmy pojechać razem tym niemniej moje myśli powróciły do momentu ostatniego pożegnania angielskiego- drugiego dziadka M kilka lat temu.

mistrz ceremonii i karawana

Pogrzeb w Anglii jest organizowany znacznie później niż w Polsce- średnio następuje to po 2 tygodniach od momentu śmierci. Na sam pogrzeb najbliższa rodzina zabierana jest specjalnymi limuzynami- karawanami, które otwiera elegancko ubrany szofer. Jest to tradycja, na którą nie ma wpływu czy rodzina posiada samochód czy nie i jakiego on jest koloru.

Do kościoła wchodzi się wedle ściśle ustalonego porządku. Najbliższa rodzina wchodzi środkiem od najstarszego dziecka z małżonkiem, po młodszych, dalej w tej samej kolejności młodsze pokolenie etc. Tuż przed wejściem specjalnie wydelegowana osoba wręcza każdemu książeczkę- memorandum dotyczące zmarłego wraz z porządkiem ceremonii oraz tekstami psalmów (funeral book). Muszę przyznać że ta tradycja bardzo mi się podoba- znajdziemy w niej główne fakty z życia zmarłego, jakieś pogodne zdjęcie- jest to forma wzruszającego ale i miłego zaznaczenie obecności tej osoby w naszym życiu. Z racji na powszechność tego zwyczaju rozmaite wzory takich książeczek są dostępne w Internecie do samodzielnego wypełnienia i druku (podobnie jak zaproszenia ślubne).

angielska książka pogrzebowa

Podczas uroczystości pogrzebowych w kościele osoba z najbliższej rodziny (małżonek lub dziecko) opowiada o zmarłym. Muszę przyznać że taka przemowa jest dla mnie zarazem przepiękna jak i bardzo obca kulturowo. W naszej tradycji dzień pogrzebu jest ogromnym przeżyciem, gdy najbliżsi skupieni są głównie na swoim bólu po starcie najbliższej osoby, idea by w takim momencie stanąć przed zgromadzonym tłumem i z podniesionym czołem opowiadać najpiękniejsze, często zabawne fakty z życia zmarłego jest dla mnie prawdziwie heroicznym zadaniem. Dla takiego wyczynu trzeba chyba urodzić się Anglikiem… Nie wiem czy ktoś pamięta tę niezwykle emocjonalną scenę – ponownie z filmu „Love Actually„: 

…pokazuje ona właśnie taką wzruszającą- a zarazem niosącą w sobie coś pogodnego i zabawnego- przemowę pogrzebową.

wieniec pogrzebowy

Kwiaty pogrzebowe również różnią się od polskiej tradycji. Wieńce pogrzebowe zapewnia jedynie najbliższa rodzina i są one bardzo małych rozmiarów. Nawet jeśli ogólna ilość kwiatów jest podobna do tych w Polsce to są one bardzo „zbite”- tak jakby odrywano jedynie główki kwiatów i ciasno umieszczano je w formie wieńca (wreath). Na wieńcach nie umieszcza się wstąg- tylko wstawia na druciku maleńkie karteczki, na których wpisywana jest wiadomość.

miejsce ostatniego spoczynku…

Po zakończeniu ceremonii wszyscy zapraszani są na poczęstunek, który często odbywa się w przykościelnej sali. Jest to forma stypy- a różni się własnie tym że z jednej strony posiłek jest mniej obfity- to przekąski, z drugiej jest bardziej powszechna gdyż zaproszeni są wszyscy uczestnicy ceremonii. Na cmentarz często udaje się tylko najbliższa rodzina- podczas gdy pozostali czekają we wspomnianej salce przykościelnej. Goście również rzadko przynoszą własne kwiaty- czasem pojedynczą różę- najczęściej zamiast kwiatów proszeni są o datki na wybraną przez zmarłego przed śmiercią organizację charytatywną (tak- w Anglii to bardzo powszechny zwyczaj by przygotować najważniejsze punkty własnego pogrzebu w formie listy, którą zostawia się w wybranym domu pogrzebowym lub przekazuje rodzinie).  Sam grób to jedynie pionowa skromna płyta…wokół trawa…kwintesencja angielskości.

Generalnie w Anglii pogrzeb wydaje się mniej emocjonalnym przeżyciem- jest mniej płaczu, mniej smutnych i łamiących serce pieśni, mniej tłumu.  Oczywiście to co w sercach na pewno jest podobne tylko inaczej eksponowane.  W naszym aktualnym osobistym przypadku pogrzeb- bardzo smutne wydarzenie- jest również w pewien sposób celebracją bardzo pięknego i długiego życia, co zresztą zaznaczono w tytule książeczki „A service of thankgiving for the life of John…”  (msza dziękczynna za życie Johna). Dziadek  przeżył w sile i zdrowiu ponad 95 lat z czego 70 lat wspólnie z małżonką, dorobił się dwójki dzieci, czworo wnucząt, szóstki prawnucząt i mnóstwa przyjaciół. Cześć Jego Pamięci…

dziadek John z prawnuczką Hanią

The following two tabs change content below.

doris

Matka-Polka w 3 letniej zagranicznej delegacji w starożytnym mieście York :)

Ostatnie wpisy doris (zobacz wszystkie)

5 comments on “Ostatnie pożegnanie
    • tak to w życiu bywa :(….stąd trzeba się cieszyć każdym dniem jaki jest nam dany…i równocześnie być wdzięcznym jeśli tych dni jest całkiem sporo…jak u dziadka Johna…A dzisiaj zauważyłam że Nelson Mandela to rocznik zmarłego dziadka…jak odchodziła moja babcia to razem z „naszym” Papieżem…i tak sobie myślę że odchodzić w takim towarzystwie to niemal jak dodatkowa nagroda za piękne życie….

  1. Faktycznie Dziadek dożył pięknego wieku otoczony miłością rodziny. Na pewno pozostanie na zawsze w pamięci tych , którzy go znali i kochali. Pozdrawiam Was serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>