11 stopni Celsjusza

11 stopni Celcjusza

11 stopni Celcjusza

I stało się. Znów nastał czas dni 11 stopni Celsjusza.

11 stopni Celsjusza to bardzo magiczna temperatura. To temperatura przy której niczym za pomocą lakmusowego papierka możemy odróżnić dziecko angielskie od polskiego gdy razem wędrują do szkoły. To temperatura gdy polskie matki porywają się na czapeczki na głowach swoich pociech podczas gdy matki angielskie bezstresowo puszczają dzieci do szkoły…w skarpetkach.

Oto obrazek:

polsko-angielski kontrast poranny

polsko-angielski kontrast poranny

 

Należy przy tym zaznaczyć, że skarpetki dotyczą jedynie dzieci- mamy w tym samym czasie zakładają długie spodnie a nawet kozaki- ale nie dzieci. Tutaj czapka dla niemowlaka to całkowicie zbędne akcesorium. Nawet dwutygodniowe szkraby są wynoszone w temperaturę około 5 stopni (żeby nie wspomnieć 11 stopni Celsjusza:)) bez czapeczek na głowach…. i w skarpetkach oczywiście ;). To tzw. angielski zimny chów.

Kolejnym znakiem 11 stopni Celsjusza są…. okna.

angielskie okno- 11 stopni Celcjusza

angielskie okno- 11 stopni Celcjusza

O co chodzi? Magiczne słowo to KONDENSACJA. Magiczne i tragiczne zarazem. Z konensacją czyli spływającą po oknach wodą walczy się tutaj cały zezon „zimowy”. Gospodynie domowe co rano rozgrzewają się ściarając ręcznikiem wodę z okien. I nie ma znaczenia czy okna sa stare czy nowe- to po prostu urok angielskiej zimy.

11 stopni Celsjusza…co za magia :)

The following two tabs change content below.

doris

Matka-Polka w 3 letniej zagranicznej delegacji w starożytnym mieście York :)

Ostatnie wpisy doris (zobacz wszystkie)

,,,,
23 comments on “11 stopni Celsjusza
  1. Po pierwsze – „Celsjusza” ;)
    Po drugie – Klimat na Wyspach jest łagodny (morski) i ta sama temperatura jest inaczej odczuwana w klimacie kontynentalnym. Brytyjczyk nie będzie już takim chojrakiem w Polsce (zwłaszcza północno-wschodniej) a tym bardziej w Austrii;) Byłem w marcu 2011 w Wiedniu… niby słońce ale ziąb straszny.. brrr…
    W Southend-on-Sea na ulicach można spotkać osobę w ubraniu zimowym obok przechodnia ubranego w… t-shirt. Ale to można wytłumaczyć hartowaniem (angielski „zimny wychów”). I tym, że akurat wiatr nie wieje ze wschodu (tzn znad Europy, zwłaszcza Norwegii). Jak jednak zrozumieć dziewczynę, która przy upale prawie 30 stopni (Celsjusza oczywiście) paraduje w bluzeczce, krótkich spodenkach i w … zimowych kozaczkach (z futerkiem) do kolan?? Rozumiem, że ładne, ale jak jej stopy to wytrzymują? Niecały miesiąc temu widziałem nawet elegantkę w kożuszku(!) Na szczęście rozpiętym;) Cóż – to nie Polska, dzieci tu nie muszą słuchać rodziców a oni sami też nie są zbyt apodyktyczni. Ciekawie to wygląda w czasie deszczu, gdy Anglicy demonstrują swoją „nieprzemakalność” Wprawdzie Southend to nie York, gdzie podobno ciągle pada (tak mówiła córka, która przy okazji wizyty u mnie odwiedziła swoją koleżankę mieszkającą w tym mieście), ale za to potrafi nieźle choć krótko lunąć;(
    Jest jeszcze jedna ciekawostka. Dowiedziałem się, że Anglicy dobierają krawaty nie do garnituru lecz do… własnego nastroju;) Dlatego już mnie nie dziwi dziennikarz w BBC noszący krawat różowy:)
    Angielska kraina – dziwna kraina…
    Pozdrawiam znad estuarium Tamizy:)

    • a to mnie Celsjusz zaskoczył ;) :) Już zmienione, dziekuję.
      Co do odczuwania temperatur- zgadzam się z tym zupełnie. Wilgotny klimat Anglii powoduje, że 18 stopni odczuwam tutaj jako co najmniej polskie 22, jednak zimowe 5 stopni to już raczej polskie „zero” niż temperatury na plusie.
      Co do kozaków w lecie- tak, Angielki to lubią- w zimie bez rajstop, w lecie kozuszki. I dobór krawata do nastroju- też 100% racja. Nie jeden raz widziałam bardzo zamożnych biznesmenów na bardzo poważnych kolacjach w krawatach…w myszki Miki lub staromodnym krawacie rodem z szafy dziadka. Anglicy mają totalny luz w kwestii ubioru i jeszcze bardziej totalna awersję do „show-off” czyli nie chcą wyróżniać się bardzo dopieszczonym strojem.

  2. A ja jestem ciekawa, czy ów „zimny chów” przekłada się jakoś na lepszą odporność Brytyjczyków? Które dzieci częściej są usmarkane – te w rajstopkach i czapeczkach, czy te w skarpetkach?

    • szczerze- ja mam wrażenie że polskie dzieci są bardziej zasmarkane…czym skorupka za młodu- skoro angielskie maluchy „trenowane” są zaraz po porodzie to nasze wychuchane skarby mają lata do nadrobienia…;)

      • to tylko takie wrażenie. Mam przykład u nas w Polsce. Też są dzieci, którym wiecznie ciepło i chodzą wyrozbierane. Są za to zasmarkane i kaszlące. Moją córkę ubieram odpowiednio do pogody, czyli nie skarpetki a rajstopy gdy jest 11stopni. Zresztą dziecko samo czuje, kiedy robi się jej cieplej. Potrafi rozebrac kurtkę czy czapkę. Jest zdrowa nie smarka i nie kaszle a do tego jest alergikiem.

        • ja mam wrażenie, że kluczem do sukcesu jest własnie czapka na głowie- moje młodsze dziecko nieco mniej odporne na przeziębienia ubieram własnie w czapkę gdy nie jestem pewna co do siły wiatru…i 11 stopni Celsjusza :).

  3. Może Cie to zdziwi ale z tego co czytałam to tylko w Polsce ubiera sie dzieci w czapki jak tylko zawieje lekki wiaterek. U nas dziecko w czapce jak jest 15 stopni to norma a czasem widuję nawet jak jest cieplej (18 stopni) ale lekko wieje. Chyba niegdzie indziej aż tak nie czapkuje się dzieci. Ale też nie słyszalam zeby gdzie indziej dzieci częściej chorowały lub umierały z powodu że nie noszą czapek. Ja rozumiem noworodki czy bardzo małe niemowlaki których odpornosć jest jeszcze mała. Ale takie 2, 3 czy 4 latki mogą nosić takie same zestawy ubrań jak dorosli. Skoro ja nie nosze czapki bo mi ciepło to mojemu dziecku pewnie też. Oczywiscie kaptur czasmem zalożę jak zaczyna mocniej zawiewać ale bez przesady :) Kilkanaście dni temu jakoś tak sie zdarzyło że był naprawde ładny dzień. 24 stopnie, słoneczko, ogólnie ciepło. Mój synek na placu zabaw miał koszulkę z krótkim rękawem i cienkie długie spodnie. Ja byłam podobnie ubrana i było mi na prawdę ciepło. A mimo to większość dzieci miała czapki i kurtki. KURTKI! A podobno przegrzewanie jest o niebo gorsze od lekkiego przemarznięcia. Ale jak jest jesień to trzeba ubierać kurtki, nie ważne ze pogoda była jak latem.

    • Mnie po roku w Anglii niewiele zdziwi w kwestii ubrania ;). I fakt- w Polsce też czapkowałam dzieci na potegę a teraz mimo, ze jak na angielskie warunki moje czapkowanie wciąż odstaje od normy ;) gdy jeździmy do Polski systematycznie słucham pytań strwożonych krewnych i przyjaciół „czy im czasem nie zimno?”…na chwilę obecną jesteśmy w tzw. stanie pośrednim gdy nie pasujemy ani tu ani tam ;)

      • hehe skąd ja znam te pytania „ojej a nie zimno mu”? Albo lato 35*C w cieniu, w domu rozpływamy sie, młody bawi sie w samej pieluszce (miał tak z rok, półtora) a tu babcia mało zawału nie dostała bo jak to, przecież się przeziębi i będzie chory. A ja miałam wrażenie że jemu w tej pieluszce i tak było za gorąco :P Najlepiej słuchać swojego głosu rozsądku :)

  4. Na skraplajaca sie pare wodna na oknach polecam folie tzw babble wrap z duzymi bombelkami.Bombelki w strone szyby, przyklejone na wode.Mozna tez dac dwie warstwy. Oczywiscie grzejemy i wietrzymy .Nie suszymy prania w danym pomieszczeniu.W kuchni i lazience tylko dobra wentylacja i temperatura.

      • Proponuję zmienić okna najlepiej na markowe o dobrych parametrach izolacyjnych np. TYTANOWEtermo lub MSevolution i po problemie.
        Z tanimi kiepskimi oknami tak niestety sie dzieje.

          • Bardzo dobre parametry izolacyjne.
            Punkt rosy to styk zimnego i ciepłego powietrza. Jeżeli masz współczynnik dla okna Uw=1,5 lub 2,0 to nie dziw się że leje się po oknach. Nowe okna energooszczędne mają parametry w granicach Uw=0,7 – 0,8. Do tego ciepła ramka międzyszybowa i problem masz z głowy.

            • A czy ten punkt rosy jest inny dla Polski i Anglii (w sensie czemu tu sie leje a tam nie? :)) czy to raczej okna inne (w sensie tak kiepskie)? Że wilgotność powietrza w Anglii jest większa to niezaprzeczalny fakt.

  5. Normalka. Do szkoy chodzą dzieci w skarpetkach nawet gdy leży śnieg, wtedy jest ich znacznie ,mniej, ale są! I co najważniejsze, żyją. Tak są chowani od małego. Moje dzieci się tu urodziły i te ż są zahartowane, aczkolwiek nie stosowałam aż takich metod. Poprostu zaczęły chodzić do szkoły czy do przedszkola i tam wypuszczali je na pole bez kurtek :)

    • klasyczny „whatever the weather” ;) ja też sie powoli przyzwyczajam- w pierwszym roku zmieniałam córce kozaki pod szkołą, ale jak sie zorientowałam, że w międzyczasie i tak biegają po dworzu w półbutach zrezygnowałam- po co? ;)

  6. mam na temat ubierania dzieci mało polskie zdanie :) zakładam ze dziecko do około roku, ubiera się minimalnie cieplej niż rodzica, (np. dodatkowy sweterek, lub kocyk) chyba że jest mu zimno, wtedy wiadomo :) a później dzieci ubiera się, jak rodziców, chyba że zgłaszają one sugestie, że potrzebują inaczej, bo są ludźmi inaczej odczuwającymi temperaturę (moja 4 latka jest zmarzluchem, chyba po tatusiu, i gdy ostatnio szłyśmy na spacer ja miałam bluzę , jak i syn a ona też kurtkę i apaszkę) – zakładam że to lepsze rozwiązanie, niż wieczne przegrzewanie dzieci:)
    ps. pamiętam że gdy rodziłam syna było bardzo ciepło (był to środek Czerwca) i wychodziłam ze szpitala syn miał długi rękaw ale nie miał czapki, to moja matka, współlokatorki z sali i kilka innych osób patrzyło na mnie jak bym się z choinki urwała albo zasługiwała na rozstrzelanie :)

  7. Ale serio przy 11 stopniach zakładasz dziecku czapkę? No rozumiem, jakby padało i bardzo wiało. Ale przy normalnej pogodzie?
    Tak, wiem, ja jestem nienormalna, wszystkie starsze panie na placu zabaw patrzą na mnie i moje dziecko z politowaniem, bo on biega jak na razie jeszcze bez kurtki (albo w cienkiej dżinsowej kurteczce, jak jest te 11 stopni właśnie), a ich wnuki nie mogą się ruszyć w puchowych, zimowych kurtach. Dziwne, że te same panie siedząc bez ruchu (!!) dwie godziny na ławeczce zdejmują z siebie kurtki i co tam jeszcze mają, a dziecku, starającemu się biegać nie pozwalają nawet kurtki rozpiąć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>