Piknik z klasą

W Yorku w końcu nastało lato. Niby kalendarzowo się zgadza tylko, że na moje oko wiosna nas całkiem ominęła…od listopada mieliśmy non stop 11 stopni Celsjusza. Masakra. Ale, było, minęło, nastało lato, czas letnich festynów i pikników.
Angielski piknik to ewenement. Przynajmniej w polskich oczach. No bo jak to jest, że najbardziej kulturalnym sposobem spożywania posiłku, niemalże tożsamym z klasą wyższą jest zjedzenie kanapki???

Pamiętam doskonale ( w końcu dwa lata to nie wieczność :)), że na warszawskim „podwórku” jedzenie kanapek było nie na miejscu. Dawanie dziecku suchej buły było na granicy akceptowalności. Skośnookie opiekunki, które podawały swoim pociechom coś więcej były obrzucane dziwnymi spojrzeniami- na posiłek wraca się do domu. Albo idzie do restauracji. Domowe kanapki jawiły się jako objaw braku klasy, pieniędzy i wyczucia chwili. W Warszawie.

Z tym poczuciem wkroczyłam w angielską rzeczywistość. I zaczęło do mnie docierać, że to moje suche buły wręczane dzieciom w parku jawiły się tutaj mało „klasowo” ;). Byłam matką nieprzygotowaną.

Uświadomienie tego czym jest angielski piknik i jego etos przyszło pewnego dnia podczas koncertu parkowej orkiestry w Harrogate. Na tym etapie do pikniku byłam przygotowana (a przynajmniej tak mi się zdawało)- miałam profesjonalny kocyk, napój a nawet kanapki. W pełni zadowolona rozłożyłam ekwipunek. Zielona trawka zaczęła się zapełniać uczestnikami, którzy rozkładali swoje pikniki. Tuż obok rozłożono kocyk…następnie przyniesiono wikliową skrzynię. Jedną, drugą i trzecią. Ze skrzyń zaczęto wydobywać piknikowe menu…kanapki zniknęły w asyście angielskich potraw, na które my Polacy spoglądamy z góry ale które jak ulał pasują do angielskiego pikniku: sausage rolls (angielskie paszteciki), pork pie (bez odpowiednika), różne rodzaje quiche (też bez tłumaczenia), tortille, sery, winogrona, truskawki itd, itp. Ale tym co wzbudziło mój najwiekszy podziw…a nawet zawiść (sic!) była piknikowa zastawa. Żadne tam serwetki…na piknikowym kocyku pojawiły się talerze, sztućce, kubeczki a nawet profesjonalne kieliszki do szampana. I szampan oczywiście też. Ah, żeby tak zniknęli i przepadli z moich oczu…

piknikowy plecaczek

piknikowy plecaczek

Zdarzenie zakiełkowało w moim sercu i spowodowało, że do pikników zaczęłam podchodzić bardziej profesjonalnie i przeprosiłam się (przynajmniej na piknikowy czas) z angielskimi sausage rolls i pork pies.

Prawdziwe przystąpienie do angielskiej kultury piknikowej nastąpiło jednak rok później za sprawą angielskiego vice-króla czekolady a raczej jego posiadłości The Goddards. Miejsce odwiedziliśmy przypadkiem i od niechcenia…i zakochaliśmy się w nim. Zakochaliśmy do tego stopnia, że zostaliśmy członkami stowarzyszenia niemal klasowego ;) czyli National Trust bo tylko takie członkostwo daje nam uprawnienia by miejsce odwiedzać do woli. Niestety magiczna temperatura 11 stopni Celsjusza, która zaległa w tym roku nad Yorkiem na 8 miesięcy sprawiła, że piknik w niemal „naszych” ogrodach odwlekał się w nieskończoność.

 

Aż nastał TEN dzień. Do najcudowniejszego piknikowego plecaka (mój prezent urodzinowy) spakowałam nawet truskawki. Jedynie z szampana zrezygnowałam z racji na obecność dzieci ;).

rozpakowywanie pikniku

rozpakowywanie pikniku (The Goddards w tle)

Piknik doskonały

i piknik doskonały :)

Siedzimy na kocyku na angielskim pikniku. Co jakiś czas nieśpiesznym krokiem mijają nas starsze panie rozmawiające o kwiatach. W pewnym momencie podchodzi do nas elegancko ubrany kelner w czarnym garniturze i białej muszce. Skłania się lekko i pyta głębokim głosem:

-Can I serve you some tea?

OMG. Jeśli to nie jest piknik z klasą to już nie wiem co nim jest.

 

 

 

The following two tabs change content below.

doris

Matka-Polka w 3 letniej zagranicznej delegacji w starożytnym mieście York :)

Ostatnie wpisy doris (zobacz wszystkie)

,
3 comments on “Piknik z klasą

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>