Polskie historie mrożące krew w angielskich żyłach vol.2

Wiosenne ożywienie przyniosło kolejną historię, która mrozi angielskie żyły.
W tym roku zamiast tradycyjnego dla Anglii poszukiwania czekoladowych jajek w ogrodach i muzeach postanowiłam ze znajomymi zaproponować inną rozrywkę dzieciom, na wskroś polską czyli topienie Marzanny.

W pierwszy wiosenny poranek najzupełniej naturalnie oznajmiłam mężowi że wybieramy się topić kukłę w rzece. Totalnie porażone spojrzenie stonowanego Anglika oznajmiło mi że nasz plan jest co najmniej dziwny. Zaczęłam tłumaczyć że to oznaka wiosny, że idziemy topić ową kukłę- nie siebie czy dzieci, jednak jego milczenie wraz z na wskroś zdziwionym spojrzeniem dały mi znać że z angielskiej perspektywy nie wszystko z nami w porządku.
Zdjęcia obrządku, które pokazałam mężowi w Internecie sprawy nie poprawiły...dlaczego-można się domyślić…jeśli ktoś nie wie nic o takim procederze za to namiętnie ogląda filmy kryminalne i thrillery obrazek ten nasuwa dość jednoznaczne skojarzenia….

marzanna
Przygotowania do topienia Marzanny w rzece z pierwszego ambitnego planu przygotowania prawdziwej Marzanny na kiju ubranej w stare ubrania również zostały stonowane, notabene przez Polkę, zamieszkującą angielską wyspę od 12 lat. Koleżanka z niemal angielską delikatnością powiedziała, że ma tony bibuły do robienia ekologicznej Marzanny.
- Ale dlaczego nasza Marzanna ma być ekologiczna? ??- spytałam- Czy nawet raz nie można zrobić w Anglii czegoś mniej ekologicznego, mniej grzecznego i przepisowego???

headlinesKoleżanka zaczęła dowodzić, że pomijając aspekt tego, że ktoś na nas może łatwo donieść problem leży w potencjalnym rozmiarze naszej winy. Otóż w związku z częstymi powodziami w Yorku zaczęły pojawiać się w prasie informacje, że jedną z głównych przyczyn niesprawnie funkcjonujących odpływów rzeki są wrzucane do niej szmaty…..jeśli zatem nasza polska Marzanna miałaby zapchać jakąś studzienkę odpływową po czym York ucierpiałby podczas kolejnej powodzi…och nie, wolę już nawet o tym nie myśleć…sprawa mogłaby się odbić niemal o dyplomację na szczeblu państwowym. Już widzę te nagłówki w prasie: Polska Marzanna winna klęski żywiołowej w Anglii! Nagle ekologiczna wersja rozpuszczalnej w wodzie Marzanny zyskała nagle nowy blask :).

Koniec końców ruszyliśmy ze śpiewem na ustach „Marzanno Marzanno,  Ty zimowa panno, dziś Cię utopimy bo nie chcemy zimy!” utopić w angielskiej rzece ekologiczną Marzannę. Marzanna została nie tylko utopiona ale również powieszona i ukamieniowana gdyż w drodze ku rzece najpierw zawisła nam na drzewie na stromej skarpie po czym utknęła w mule brzegowym i żeby ją skłonić do ruchu nie topiąc przy okazji siebie zaczęliśmy ja skłaniać do odpłynięcia rzucając w nią kamieniami. Turyści z przepływającego statku wycieczkowego musieli mieć prawdziwie zmrożone żyły widząc jak radośnie śpiewające matki-Polki z małymi dziećmi wieszają, topią i kamieniują nie winną niczemu kukłę na kiju…

Najważniejsze iż tradycji stało się zadość :).

miłe złego porządki...;)

miłe złego początki…;)

P.S. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jakie inne polskie zwyczaje mrożą krew w angielskich żyłach koniecznie przeczytajcie historię pierwszą

 

 

The following two tabs change content below.

doris

Matka-Polka w 3 letniej zagranicznej delegacji w starożytnym mieście York :)

Ostatnie wpisy doris (zobacz wszystkie)

,,,,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>